1:72

Podstawowy parametr jakiegokolwiek modelu, czyli skala odwzorowania. I właściwie kluczowa cecha decydująca o możliwościach rozwojowych jakiekolwiek kolekcji. Problem ze skalą modeli aut w wersji mini istniał zawsze. Producenci standardowych "resoraków" nie trzymali i w zasadzie nadal nie trzymają skali, co oznacza że skala waha się od 1:55 do 1:70 i same modele są w zasadzie nieporównywalne. I stąd luka pomiędzy dwiema "prawdziwymi" kolekcjonerskimi skalami, czyli 1:43 i 1:87. Skala 1:43 jest bardzo rozpowszechniona i w zasadzie nie ma żadnych problemów ze znalezieniem modeli o pożądanej wierności odwzorowania i skorelowanej z tym ceny. Skala 1:87 czyli "kolejowa" w obszarze modelarstwa samochodowego też jest dość licznie reprezentowana. Modele w tej skali bywają i plastikowe (firma HERPA) i metalowe (firma SCHUCO, MODEL POWER) i niestety - mimo całego uroku - potrafią nieźle nadszarpnąć kieszeń. Skala 1:87 to jednak "wyższa szkoła jazdy" i koszty na poziomie 30-40 zł za model są uzasadnione, chociaż studzące zapał. I tu pojawia się, znana w modelarstwie lotniczym, ale właściwie nie respektowana w modelarstwie samochodowym skala 1:72.

Skala 1:72 wydaje się być idealną odpowiedzią na potrzebę ujednolicenia wielkości modeli klasy mini. Pozwala utrzymać wielkość na najbardziej naturalnym - z punktu widzenia wspomnień z dzieciństwa - poziomie, przy zachowaniu satysfakcjonującego odwzorowania szczegółów. Inni słowy mamy metalowe modele wielkości klasycznych "resoraków", ale ujednolicone i zwykle zdecydowanie wyższej jakości. A przy tym wciąż jest to pomysł na tanie kolekcjonerstwo (zależnie od wersji, źródła, kraju zakupu oraz sposobu konfekcjonowania modeli, auta w skali 1:72 kosztują od 4 do 20 zł).

bo wielkość ma znaczenie

1:76 (NEW)

Skala 1:72 to wyjątkowo trudny temat dla kolekcjonera samochodów. O ile do roku 2010 pojawiały się jeszcze jakieś w miarę regularne produkcje Hongwella, o tyle później już zostały tylko rzeczy egzotyczne. W tym np. modele z serii Kultowe auta PRL, gdzie ukazało się kilka ciekawych rzeczy w tej skali. Jednak są jeszcze producenci (no powiedzmy) angielscy i ich skala 1:76. O ile CORGI (opisane w dziale NEWS) podeszło do tematu specyficznie, o tyle OXFORD jest coraz bardziej intrygujący.

CORGI i przedstawiciele klasycznej brytyjskiej motoryzacji.

Z racji tego, że trafia do mnie coraz więcej ciekawych modeli w skali 1:76 uznałem, że będzie ona ciekawą alternatywą dla skali 1:72. Szczególnie, że zaczynają się pojawiać w tej skali auta nie tylko angielskie.

bo niektórzy lubią inaczej

     

HONGWELL

Witamy Chińczyków. I podziwiamy. Firma która pojawiła się szerzej na rynku około 10 lat temu i początkowo wręcz idealnie wpisywała się w stereotypowe, europejskie wyobrażenie na temat chińskiej jakości. Ale dokonała czegoś niesłychanego. Nie dość, że rozruszała, a właściwie stworzyła od podstaw klasę odwzorowania modeli samochodów 1:72 to jeszcze pokazała, że można robić w tej klasie cuda zarezerwowane do tej pory dla modeli ze zdecydowanie wyższych półek. Wprowadziła w tej klasie m.in. takie innowacje jak:

- gumowe, bieżnikowe opony;

- felgi odwzorowujące wzory fabryczne i utrzymane w skali modelu;

- plastikowe światła;

- realistycznie odwzorowane wnętrza;

- malowane lub naklejane emblematy, oznaczenia, tablice rejestracyjne i inne;

- wielowariantowość modeli (kolorystyczną, wyposażeniową);

Jak widać firma HONGWELL wniosła świeży powiew i zdecydowanie uatrakcyjniła ten segment rynku. Każdy kto kiedykolwiek miał do czynienia z tradycyjnymi "resorakami" po spotkaniu z produktami firmy HONGWELL pewnie - przynajmniej przez chwilę - zastanowi się czy nie mieć kilku takich cacuszek na półce. Ale żeby nie było tak różowo jest też kilka słabszych punktów, które należy brać pod uwagę. Wśród nich najbardziej irytujące są:

- niepełna powtarzalność jakości produkcji, czyli mówiąc wprost trzeba oglądać każdy egzemplarz danego modelu i to dość wnikliwie;

- zróżnicowanie poziomu szczegółowości różnych modeli (trafiają się prawdziwie "cacuszka" w których wszystko jest zrobione jak trzeba, ale zdarzają się modele "puszczone", w których nie dopracowano jakiegoś aspektu (są modele w których nie rozwiązano sensownie problemu rozstawu kół i szerokości opon - co ciekawe modele te w wersjach WRC, czyli poszerzonych, zachwycają proporcjami);

- różnorodność opakowań dystrybucyjnych - firma wypuszcza swoje modele w kilkunastu różnych rodzajach opakowań, od prymitywnych blistrów (które mogą uszkodzić opony z jednej strony modelu), przez różne pudełka papierowe z celofanową szybką aż na funkcjonalnych plastikowych witrynkach kończąc (ale i tu firma stosuje dwa rodzaje mocowań: śrubkę i szybkozłącze).

jak oni to zrobili?

     

YAT MING

Druga firma z kraju herbaty, ryżu i taniej siły roboczej. Wciąż prowadzę dochodzenie w sprawie tego jakie są - i czy w ogóle - zależności między HONGWELL-em a YATMING-iem (pozostanę przy błędnej pisowni łącznej). Nie da się ukryć, że technologia wykonywania modeli jest identyczna i firmy stosują podobne założenia i rozwiązania projektowe. Przedstawione wcześniej innowacje HW są stosowane również przez YATMINGA-a. To co w jakimś stopniu różni obie firmy to inne podejście do odwzorowywania kół (YATMING w części modeli stosuje felgi pełne czym upodabnia koła do tych stosowanych przez niemiecką firmę SIKU) oraz odmienna technika konfekcjonowania modeli (opisy rodzajów opakowań stosowanych przez obie firmy - wkrótce). Smaczkiem jest też specyficzna farba służąca do malowania tylnych świateł (matowa, jakby lateksowa o kolorze wpadającym w różowy).

Jakościowo modele obu firm są porównywalne i podobnie pod tym względem zróżnicowane. W ofercie firmy mają raczej odmienne modele (YATMING ma np. w ofercie modele koncepcyjne), chociaż niektóre się powtarzają, jak BMW 745 czy Alfa Romeo. U YATMINGA-a trudniej też znaleźć modele klasyczne i youngtimery, widać natomiast tendencję ku samochodom sportowym lub wersjom sportowym aut "zwyczajnych" (czego przykładem jest zrobiona przez YM wersja GTS Opla Vectry, czy odmiany RS modeli Audi).  

Wszystkie zółte. Trzy Yatmingi i jeden Hongwell - tylko który?

a ci jak to zrobili?

     

SCHUCO i inni

Skoro jest tak dobrze to dlaczego tego nie wykorzystać? No właśnie. HONGWELL stworzył własną markę dla swoich modeli i jest to CARARAMA. Oprócz tego produkuje modele na zlecenie innych firm, z których na uwagę zasługuje niemiecka firma SCHUCO, mająca w swojej ofercie klasę 1:72 pod nazwą JUNIOR LINE. Co ciekawe w ramach tej oferty są zarówno modele produkowane przez firmę HONGWELL (zdecydowana większość), jak i YATMING. Bardzo ciekawą działalność prowadzi czeski dystrybutor modeli firma ABREX, która zleca HONGWELL-owi produkcje modeli czeskich samochodów SKODA. Jest jeszcze REAL-X, który opanował produkcję modeli samochodów japońskich i dość ciężko je znaleźć w Europie, chociaż intrygujące są niezmiernie (np. dwudrzwiowa wersja SUBARU IMPREZA). Jak widać liderem klasy 1:72 pozostaje HONGWELL, ale i YATMING ma w ofercie kapitalne rzeczy (np. Dodge Magnum RT albo FORD MUSTANG).

biznes się kręci

ostatnia modyfikacja: 30.01.2013

TenCoNieKreciNosem